czwartek, 24 stycznia 2013

Now or never 2

- Dzień dobry! - powiedziała Yun wchodząc do jednej ze swoich ulubionych kawiarni, której właścicielką była jej sąsiadka jeszcze z czasów dzieciństwa.
- Dzień dobry! - odpowiedziała jej kobieta.- Kochana Yun, kiedy wróciłaś z Japonii? - zapytała ją zabierając filiżanki z jednego ze stolików.
- Już jakoś tak ponad tydzień temu - odparła. ''Kochana Yun''... Tak bardzo tęskniła za takimi zwrotami. Zawsze, kiedy tylko kobieta tak do niej mówiła, nastolatka przypominała sobie swoje dzieciństwo. Dziewczyna mogłaby przyznać, że pani Rhee zajmowała się nią czasami więcej niż jej własna matka. Jednak Yun nie chciała teraz o tym myśleć.
- Aż tydzień temu?! Czemu od razu do mnie nie przyszłaś? - zapytała ponownie. - Dobrze, rozumiem, pewnie miałaś dużo spraw do załatwienia i nie miałaś czasu...  - odpowiedziała sama sobie. - A jak poszedł ci casting?
- Dobrze. Nawet bardzo. Wystąpię w tej reklamie! - powiedziała zadowolona.
- Naprawdę? Gratuluję ci! - krzyknęła kobieta i przytuliła do siebie Yun. Takim sposobem oczy wszystkich w kawiarni spoczęły na nich. - Jestem z ciebie taka dumna! Ja niestety muszę wracać do pracy... - dodała słysząc, że ktoś chce złożyć zamówienie. - Chcesz to co zawsze?
- Tak - odparła nastolatka.
   Pani Rhee wróciła do pracy, a Yun zajęła swoje ulubione miejsce przy stoliku przy jednym z okien. Chwilę później kobieta przyniosła dziewczynie jej ulubioną herbatę i poszła do innych klientów. Nastolatka wzięła filiżankę do rąk i upiła łyk napoju. Od razu zrobiło jej się ciepło. Uśmiechnęła się do siebie. Był taki piękny dzień...
   Przez cały czas swego pobytu w kawiarni dziewczyna nie zauważyła, że ktoś jej się uważnie przygląda. Ów chłopak siedział w drugiej części kawiarni. ''Przecież jest taka zwyczajna... W takim razie dlaczego nie mogę oderwać od niej wzroku?'' myślał. Chwilę później z torby wyjął swój szkicownik i ołówek i zaczął rysować w nim dziewczynę z kawiarni. Los chciał, że prawie codziennie przebywali tu o tej samej porze. W tym czasie chłopakowi udało się zrobić sporo rysunków.

W domu SHINee

   Pewnego dnia Minho siedział sobie przy swoim biurku. W ręce trzymał naszyjnik, który zgubiła Yun. Wpatrywał się w niego bardzo uważnie. ''Nie zachowywała się przy mnie jak moje fanki... Była... inna. Ona nawet chyba nie wie, że jestem tym Minho z SHINee...'' pomyślał. Nagle chłopak coś sobie przypomniał. Wyszedł szybko z pokoju i szedł w stronę schodów. Niestety po drodze zderzył się z Key. Wtedy wytrącił mu wszystko, co ten miał w rękach.
- Uważaj jak chodzisz! - warknął Key. 
- Przepraszam, zamyśliłem się... - odparł Minho i schylił się, aby pozbierać kartki. 
   Chłopak podniósł wszystkie i spojrzał na nie. W tym momencie trudno było określić wyraz jego twarzy.
- Oddaj to! - powiedział Key i chciał zabrać Minho jego własność, ale ten zrobił szybki unik.
- Skąd to masz? - zapytał nadal będąc w szoku.
- Sam naszkicowałem. Dlaczego pytasz?
- Ja... Ja znam tą dziewczynę! - Mina z nutką niedowierzania wkradła się na twarz Key. - Naprawdę! Nazywa się Yun... I mam coś, co muszę koniecznie jej oddać. Zaprowadź mnie do niej!

   Następnego dnia Key i Minho udali się do kawiarni. Chłopcy usiedli przy jednym ze stolików i rozejrzeli się po wnętrzu pomieszczenia. W pewnym momencie Key zauważył dziewczynę, której szukał jego przyjaciel.
- Minho, zobacz! To chyba ona - powiedział do niego szturchając go przy tym lekko w ramię. - Na co czekasz? - zapytał widząc niepewność przyjaciela. - Idź tam do niej i oddaj jej to, co powinieneś!
   Minho wstał z krzesła i już chciał podejść do Yun, ale ktoś pokrzyżował mu plany. Piosenkarz zauważył, jak jakiś chłopak wchodzi do kawiarni. Wtedy Yun wstała z krzesła i podeszła do niego, aby się przywitać. Piosenkarz zrezygnowany ponownie usiadł i przyglądał się im uważnie.

***

   Tego dnia Yun ponownie siedziała w swojej ulubionej kawiarni. Jednak tym razem była tu umówiona. Czekała na Shina, który już trochę się spóźniał. Nagle usłyszała charakterystyczny dzwoneczek, który wydawał dźwięk za każdym otworzeniem i zamknięciem drzwi. Dziewczyna podniosła głowę i ujrzała swojego byłego chłopaka. Shin zauważył ją i podszedł do jej stolika. Dziewczyna wstała z krzesła aby się przywitać. Oboje nieco niezgrabnie przytulili się do siebie. Wtedy chłopak korzystając z nieuwagi Yun nachylił się i pocałował ją delikatnie w usta. Zaskoczona dziewczyna spojrzała na niego. On tylko uśmiechnął się do niej ciepło, zdjął z siebie płaszcz i usiadł przy stoliku.
- Wiedziałem, że w końcu zmienisz zdanie co do nas - powiedział, kiedy Yun zajęła już swoje miejsce naprzeciwko niego.
- Wcale nie zmieniłam zdania - odparła stanowczo.
-Yun, pomyśl rozsądnie! Przecież było nam razem tak dobrze... - Chłopak ujął dłoń dziewczyny w swoje i spojrzał jej głęboko w oczy. Jednak Yun spuściła wzrok i zaczęła wpatrywać się w blat stołu.
- Proszę cię, przestań... - wyszeptała.
- Nie przestanę, bo zależy mi na tobie...
- Przestań - powiedziała zdecydowanie i zabrała swoją dłoń. Potem sięgnęła do swojej torebki w poszukiwaniu pewnej koperty. Wtedy ponownie usłyszała dźwięk dzwoneczka przy drzwiach. Przez okno zobaczyła dwóch szybko idących chłopaków, z których jeden miał na sobie coś dziwnie znajomego... Yun pomyślała, że skądś kojarzy ten płaszcz. ''Nie, to na pewno jakaś pomyłka.'' - Masz może jeszcze kontakt z Hyun Kim? - zapytała.
- Tak, mam... A dlaczego pytasz?
- Musisz mu coś przekazać - powiedziała i rzuciła białą kopertę na blat stolika.
- Co to jest? - zapytał.
- Możesz zajrzeć do środka - odparła. Rzeczywiście, koperta nie była zaklejona. Shin wyjął z niej kilka zdjęć, na których była Soomin i małe dziecko. Chłopak znalazł tam również list, ale jego nie miał zamiaru przeczytać. Przyglądał się tylko zdjęciom, kiedy usłyszał głos Yun. - To skoro dalej się z nim kontaktujesz, to przekaż mu to. Może wtedy zainteresuje się nią i swoim synkiem.
- Soomin urodziła? - zadał durne pytanie.
- Tak, jakiś czas temu. Przekażesz?
- Tak, oczywiście... - mówił pakując wszystko do koperty.
- W takim razie ja już pójdę - powiedziała. Wstała z krzesła, wzięła swój płaszcz, który niedbale zarzuciła na siebie i zaczęła iść w stronę wyjścia.
- Yun, poczekaj! - krzyknął i wybiegł za nią.

***

- Dlaczego nie oddałeś jej... - zaczął Key, ale nie dokończył. Zauważył, że Minho wcale go nie słucha. - Hej! Jestem tuż obok! Dlaczego tak nagle wyszedłeś?
- Nieważne - odparł Minho. Przyspieszył tylko kroku. ''Przecież prawie jej nie znam... W takim razie jak mogę być o nią zazdrosny?''


W końcu coś tu dodałam! xd Przepraszam, że musieliście czekać... Mam nadzieję, że się podoba. :)

Chciałam również podziękować Natsu~ za wykonanie nagłówka w przypływie wolnego czasu. 
gamsa-hamnida dongsaeng!
(mam nadzieję, że nie popełniłam błędu ^^ )

3 komentarze:

  1. Ah myślałam, że ten nagłówek będzie lepiej wyglądać T.T i zapomniałam, że na naglowku mialam się nie podpisywać. .. zrobię cibjeszcze jeden.. !
    Co do rozdziału to jest świetny, al e znów nie mogłam przeczytać go spokojnie, bo mi cały czas komórka wygasłaT.T
    Czekam na c.d i na kolejne części 'with you it's different'
    Hwaiting Ala unni~!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawie piszesz i chyba będę tu zaglądać częściej ^^
    No i zapraszam do mnie .
    Pozdrawiam N.K

    OdpowiedzUsuń
  3. jejku, Minho się zakochał, Minho się zakochał. *.* świetny rozdział, podobał mi się, czekam na kolejny. ^^

    OdpowiedzUsuń